.

.

wtorek, 15 grudnia 2015

Cotton Ball Lights

W końcu zdecydowałam się na zakup tych uroczych światełek. Wybrałam zestaw składający się z 35 kul Grey shadow. Kupując nie wiedziałam, że gotowy zestaw (nie stworzony przeze mnie) trzeba samodzielnie zamontować. Gdy tylko zaczęłam, wiedziałam, że nie będzie to fajne doświadczenie. Postępowałam ściśle wg instrukcji - nacinałam 1 cm, po czym trzeba było wsunąć lampkę ALE na 35 sztuk tylko kilka dało się wsunąć. Ja lubię rzeczy idealnie dopasowane, dlatego byłam bardzo poirytowana, że nie wychodzi to idealnie. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby to, gdyby były wkręcane. Takie samoróbki wpływają niekorzystnie na ich żywotność. Bawełniana kula po wymianie np przepalonej żarówki może się bardzo niekorzystnie odkształcić, poza tym otwór może się powiększyć. Ehhh...

No to ponarzekałam, ale to moje prywatne spostrzeżenia. Mimo wszystko cieszę się, że je kupiłam, bo idealnie wpasowały do zupełnie odmienionego wnętrza pokoju. Efekt tej metamorfozy pokażę wkrótce. A teraz kilka zdjęć światełek.

Tutaj robione w nocy:

   

A tutaj w dzień:


 



Myślę, że spokojnie mogłam kupić krótszy zestaw - ten składający się z 20 kul, bo ten jest dosyć długi. I karnisz to chyba też nie jest ostateczne miejsce tych lampek :-) 

Pozdrawiam ciepło, K.

4 komentarze:

  1. Witam, tez mam złe doświadczenia z Cottonballs, ale myślałam, że to ja coś robię żle. Mam dwa komplety, kupione od innych sprzedawców. Ten pierwszy był chyba lepszej jakości, przynajmniej kulki się nie deformowały, a ostatnio kupiony miał tak miękkie kule, że przy wkładaniu żaróweczek się odkształcały, a nitki się rozchodziły. No ale z daleka wygląda super. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że tylko u mnie takie przygody. Światełka ponoć oryginalne, kule sztywne ale nie sposób, żeby się choć trochę nie wgniotła przy wkładaniu skoro był opór... na szczęście dało się ją przywrócić do pierwotnego stanu. Póki co jeszcze są sztywne, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie :) pozdrawiam również :)

      Usuń
  2. Napewno fajne to jest, ale powiem Ci, że Ja nie mam tych światełek i nawet nie chcę mieć, bo mam wiele innych podświetlanych girlandek, a miejsca w domu niestety coraz mniej....
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie nie ma sensu, w moim przypadku jest to pierwsze tego typu oświetlenie/dekoracja i na przyszłość lepiej się więcej razy zastanowić czy warto coś kupować, bo z tym miejscem to faktycznie tak jest, można mieć wielki dom, a i tak okazuje się za mały na te wszystkie szpargały :)

      Usuń